|
W rozegranym 24.01.2009r meczu I ligii męskiej grupy B padł swoisty rekord bezsilności Gwardii Opole, która zdobyła tylko jedną bramkę po przerwie w przegranym meczu z Chrzanowem. Poniżej relacja z witryny zespołu gospodarzy, świadcząca o zdziwieniu nawet miejscowych kibiców i graczy, że zwycięstwo dobrą obroną przyjdzie tak łatwo.
 Piłkarze ręczni Gwardii Opole przyjechali do Chrzanowa bez swojego najlepszego zawodnika Marcina Śmieszka. Gospodarze przystąpili do meczu bez Daniela Pytlika
Wynik spotkania już w 1 minucie celnym rzutem otworzył Michał Piech. Chrzanowianie natychmiast odpowiedzieli dwoma skutecznymi akcjami. Do 7 minuty trwała wyrównana gra, wtedy to gospodarzy zdobyli trzy bramki z rzędu odskakując rywalowi - 6:3. Podopieczni Adama Piekarczyka dość niespodziewanie zaczęli dyktować warunki na parkiecie. W rolę egzekutora wcielił się Grzegorz Kozłowski, który bardzo pewnie wykonywał rzuty karne. Z upływem czasu w grę miejscowych wkradł się jednak brak skuteczności. Dobrze w tym okresie między słupkami bramki opolan prezentował się Sławomir Donosewicz . Dzięki dobrej postawie swojego bramkarza oraz celnym rzutom Michała Piecha i Bogumiła Barana szczypiorniści Gwardii zdołali odrobić straty, a następnie objąć prowadzenie. W 26 minucie zawodnicy z Opola prowadzili już 12:9. Ostatecznie pierwsza część meczu zakończyła się wynikiem 13:11dla Gwardii.
Patrząc na grę chrzanowian w końcówce pierwszej połowy nic nie wskazywało na to, aby gospodarze tego dnia byli w stanie odebrać zwycięstwo wiceliderowi I ligi. Prawdopodobnie podobnego zdania byli opolanie, którzy poczuli się zbyt pewnie. Sześć bramek zdobytych pod rząd przez graczy MTS-u całkowicie odwróciło losy spotkania. Dopiero w 46 minucie pierwszą i jak się później okazało ostatnią bramkę w tej części gry dla Gwardii zdobył Bogumił Baran. Bardzo dobrze w drugiej połowie prezentował się Adam Bobowski, który zdobył cztery bramki. Kluczem do zwycięstwa tego dnia była defensywa. Aktywna i szczelna obrona chrzanowian była dla graczy z Opole prawdziwą zaporą nie do przejścia. Szczypiorniści Gwardii kompletnie nie mieli pomysłu na to jak przebić się przez "chrzanowską ścianę", nawet jeśli już zdołali wypracować sobie pozycję rzutową na posterunku znajdował się Tomasz Baliś Gospodarze tego dnia stanowili prawdziwy monolit. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem MTS-u Chrzanów 23:14.
Przebieg meczu MTS-Gwardia:
I połowa:0:1, 1:1, 2:1, 2:2, 3:2, 3:3, 4:3, 5:3, 6:3, 6:4, 6:5, 7:5, 7:6, 8:6, 8:7, 8:8, 8:9, 8:10, 9:11, 9:12, 10:12, 11:12, 11:13
II połowa: 12:13, 13:13, 14:13, 15:13, 16:13, 17:13, 17:14, 18:14, 19:14, 20:14, 21:14, 22:14, 23:14.
24.01.2009r MTS Chrzanów - Gwardia Opole 23:14 (11:13)
MTS: Baliś, Rokita - Kozłowski 5/4, Bobowski 4, Bugajski 4, Kruczek 3, Przybyła 3, Rokita 2, Zduń 2, Garliński, Kobiela, Kurełek, Studziński, Uraz.
Kary: 14 min. Karne: 4/5.
Gwardia:Donosewicz, Galoch - Baran 3, Knop 3, Piech 3/2, Gradowski 2, Zaj±czkowski 2, Ogorzelec 1, Bujak, Drej, Matyszok, Misiewicz.
Kary:8 min. Karne: 2/4.
Kary:MTS - 14 min. (Zduń 4 min. Bugajski, Garliński, Kobiela, Kozłowski i Kruczek po 2 min.); Gwardia - 8 min. (Gradowski, Knop, Misiewicz i Zajączkowski po 2 min.).
Opinia trenera opolan Marka Jagielskiego, który w wywiadzie dla Gazety powiedział:
Dla zawodników był to pierwszy taki przypadek w karierze, dla mnie zresztą chyba też - stwierdził trener Jagielski. Dopiero w 46. minucie, przy prowadzeniu chrzanowian 17:13, padła jedyna bramka dla opolan. - Nie potrafię zrozumieć, że nie mogliśmy podnieść się i walczyć. W końcu na kilkanaście minut przed końcem wynik był wciąż jeszcze sprawą otwartą. Tym bardziej nie rozumiem, jak do tego mogło dojść, skoro pierwszą połowę wygraliśmy - dodaje Jagielski.
Trener gwardzistów podkreśla, że po raz kolejny nie spisali się arbitrzy prowadzący spotkanie. - Gwizdali nam kroki, których nie było, czy też faule ofensywne. To powodowało, że zawodnicy byli mocno zdezorientowani - oceniał szkoleniowiec. To jednak nie był powód przegranej, a tylko dodatkowy demobilizujący element. - Myślę, że zawodnicy po tej porażce jakoś się pozbierają. Mnie będzie trudniej. Piłka ręczna to kawał mojego życia i dlatego niełatwo będzie się z takim występem pogodzić - dodawał Jagielski. Grając w takim stylu, Gwardia nie ma nawet co marzyć o drugiej lokacie w lidze i barażach o awans do ekstraklasy. - Bo po co mielibyśmy awansować? Grając sparingi z mocniejszymi zespołami, widzimy, że dzieli nas wiele. Jesteśmy znacznie słabsi. A trudniej jest się utrzymać w ekstraklasie, niż do niej awansować. Wiemy, że kibice bardzo chcieliby naszego awansu, jednak w obecnej sytuacji, grając bez sponsora, naszym głównym celem jest przetrwać. Nie mówię nawet o budowaniu składu, bo bez pieniędzy nie zatrzymamy naszych najlepszych zawodników - twierdził ze smutkiem trener.
|